środa, 30 września 2009
W ostatniej chwili - "Smażone zielone pomidory"

„Smażone zielone pomidory” Fannie Flagg przypominają trochę amerykański serial obyczajowy. Nie taki nowoczesny, z gatunku tych, które opowiadają o sukcesach młodych prawników w wielkich miastach, ale taki o trochę sennym miasteczku gdzieś na amerykańskim końcu świata, gdzie wszyscy się znają, przeżywają swoje małe radości i dramaty, a każdy odcinek poza historią głównych bohaterów opowiada też o jakimś incydencie z życia ich rodziny, przyjaciół bądź wrogów. Może taki opis nie brzmi zbyt obiecująco, jednak choć nie zachwyciłam się książką Fannie Flagg (a trochę miałam nadzieję, że spodoba mi się naprawdę mocno po tym, co o niej słyszałam), to jednak chwile spędzone na lekturze mijały mi szybko i bardzo przyjemnie.

Cała recenzja na moim blogu, zapraszam :)

23:22, mandzuria23 , Zielony
Link Dodaj komentarz »
Podsumowanie

Mój pierwotny pomysł był taki:

1. Srebrna zatoka - Jojo Moyes

2. Pomaluj to na czarno - Janet Fitch

3. Czerwony rower - Antonina Kozłowska

4. Biała wiedźma - Adam Zalewski

Wszystkie zaplanowane w ścisłej czwórce książki udało mi się przeczytać. Zabawnie, bo czytałam w odwrotnej kolejności - zaczynając od 'Białej wiedźmy", a kończąc na "Srebrnej Zatoce".

Z listy rezerwowej przeczytałam "Nazywam się Czerwień" Pamuka.

Spoza listy przeczytałam najwięcej książek - ilekroć wchodziłam do biblioteki w ręce wpadały mi książki z kolorem w tytule. I tak udało mi się przeczytać następujące książki:

1. Błękitna sukienka Tracy Chevalier - potwierdziła moją opinię o pisarstwie tej autorki.

2. Czarna wdowa atakuje Ireny Matuszkiewicz - dostarczyła trochę rozrywki.

3. Czerwona sofa, Michele Lesbre - pozwoliła porównać wrażenia z lektury z wieloma innymi opiniami.

4. Two Little Girls in Blue, Mary Higgins Clark - uświadomiła mi, że nie wszyscy pisarze kryminałów reprezentują poziom, do którego przywykłam czytając skandynawskich autorów.

5. Pelagia i czarny mnich Borysa Akunina zachęciła mnie do przeczytania kolejnych książek z serii Kryminału Prowincjonalnego.

6. Pelagia i czerwony kogut Akunina, ostudziła zapał do czytania Akunina :) (Pierwszy tom z serii na razie leżakuje na półce).

W sumie jedenaście kolorowych tytułów za mną. Przede mną kilka innych, których recenzje mnie zaintrygowały. Te przeczytam już poza wyzwaniem.

Padmie dziękuję za mobilizację i organizację wyzwania.

Kolorowe czytanie - podsumowanie wyzwania

30 września - terminu dotrzymałam. Cieszę się. Bardzo, bardzo. Pamiętam, z jaką ochotą podjęłam się wyzwania (pierwszego czytelniczego wyzwania w jakim wzięłam udział), i jak później, w lipcu, podczas dłuuugiej lektury książki Fabera, rozważałam ewentualność wcześniejszego wycofania się - z obawy, że nie zdążę, że nie mam szans dotrzymać terminu, że nie zrealizuję planu. A plan był taki:
1) CZERWONY: Michael Faber "Szkarłatny płatek i biały"
2) ZIELONY: Susan Fletcher "Eve Green"
3) SREBRNY: Jojo Moyes "Srebrna zatoka"
Przeczytałam wszystko. I właśnie w takiej kolejności, choć to akurat mało istotne. Dodatkową lekturą była książka Joyce Carol Oates, czyli
4) CZARNY: Joyce Carol Oates "Czarna dziewczyna, biała dziewczyna"
Jestem zadowolona. Wiem, że żaden to wyczyn: ledwie cztery wyzwaniowe książki, ale i tak - puchnę z dumy. Udało się! Zaplanowane lektury okazały się powieściami wymarzonymi, ta ostatnia, bonusowa - mało trafionym wyborem. Ale udziału w wyzwaniu nie żałuję. Bardzo się cieszę, że mogłam zamieszczać swoje skromne recenzje w gronie bliskich mi moli książkowych. Fajnie jest móc porównywać swoje wrażenia z lektury. Dziękuję Padmie za organizację. Wyzwanie niniejszym uważam za zamknięte, choć już teraz wiem, że z miłą chęcią sięgnę po inne "kolorowe" tytuły, które wynotowałam sobie po Waszych recenzjach.
Było super! :) Dzięki.
Czarna dziewczyna, biała dziewczyna, Joyce Carol Oates


Rzutem na taśmę: ostatnia "kolorowa" recenzja. Bardzo chciałam przeczytać coś zupełnie bonusowego, spoza zaplanowanej listy. No to przeczytałam. I...zawiodłam się. Tym razem zachwytów nie będzie. Szczegóły tutaj.
Czerwony rower - Antonina Kozłowska

Antonina Kozłowska, dziennikarka, tłumaczka i pisarka, autorka dwóch blogów, które podczytuje tak wiele z nas :), napisała książkę pełną śladów polskiej rzeczywistości lat 80-tych XX wieku, i pełną wnikliwych rozważań na temat dziewczyńskiego dorastania, z wszystkimi jego buntami, konfliktami i pytaniami, na które odpowiedzi daje w pierwszej kolejności podwórkowe życie między rówieśnikami.

Całość tekstu do przeczytania na blogu: w kąciku z książkami.

Moja paleta barw

Wakacyjne Kolorowe czytanie było całkiem przyjemnym wyzwaniem. Skierowało moją uwagę na obecność kolorów w tytułach, a jest ich całkiem sporo. W ciągu tych trzech miesięcy przeczytałam więcej książek niż zaplanowane minimum. Były różne pod względem odmian powieści, zresztą nie dążyłam do tego, by wybierać ambitne pozycje. A to moja paleta barw:

Chimamanda Ngozi Adichie "Fioletowy hibiskus"
Jose Freches "Nefrytowy Księżyc"
Robert van Gulik "Sędzia Di i Czerwony Pawilon"
Ernest Hemingway "Zielone wzgórza Afryki"
Katherine Pancol "Żółte oczy krokodyla"
Jack Whyte "Rycerze czerni i bieli"

A kolejne wakacyjne czytanie (letnie lub zimowe) może mieć inny temat wiodący. Dziękuję Padmie za organizację i serce do wyzwań, a uczestnikom za inspirujące recenzje.

Moje "półpodsumowanie"

"Pół", bo niestety z powodu kłopotów z internetem, nie dam rady dziś jeszcze wstawić dwóch recenzji :( , ale dorzucę je jak tylko będę miała okazję :)

Nie robiłam planu, a przeczytałam więcej niż trzy :) :

- "Szkarłatne drzewo nadziei" - Clara Olink Kelly
- "Drzewo Błękitnych Mango" - David Davidar
- "Białe jabłka" - Jonathan Carroll
- "Redbird Christmas', czyli "Boże Narodzenie w Lost River" - Fannie Flagg ( i tu recenzji chwilowo brak)
- "Zielony trabant" - Katarzyna Gacek, Agnieszka Szczepańska (tu też brak recenzji, tym bardziej, że skończona wczoraj - można by rzec - rzutem na taśmę :) )

Dodatkowo nieskończone - "Red Leaves" Paulliny Simons i "White Castle" Orhana Pamuka - głównie ze względu na brak czasu na skupienie potrzebne mi przy czytaniu po angielsku :)

Kolory bardzo mi się spodobały i na pewno po Wyzwaniu do wielu jeszcze zajrzę, zwłaszcza, że z Waszych recenzji wynotowałam sobie sporo tytułów :)

Dziękuję Padmie za organizację i Wam wszystkim za wspólny udział :) Do następnego!

... a ja teraz chyba wreszcie na peryferyjnym się skupię :)

14:52, maniaczytania , Podsumowanie
Link Dodaj komentarz »
Podumowanko.
Dziś kończy się wyzwanie Kolorowe czytanie. Niestety planów nie udało się w pełni zrealizować. Przeczytałam następujące książki:
Podsumowanie
W kończącym się dziś Wyzwaniu wzięłam udział z wielką ochotę i kolejny już raz dziękuję Padmie za ogranizowanie wyzwań i za zapraszanie mnie do nich:)

Na kolorowo przeczytałam:

Borys Akunin. Pelagia i biały buldog.
Borys Akunin. Pelagia i czarny mnich.
Borys Akunin. Pelagia i czerwony kogut.
Konstanty Ildefons Gałczyński. Teatrzyk Zielona Gęś.
Lauren St. John. Biała żyrafa.
Bogdan Szczygieł. Mnisi w szafranowych szatach.
Iwona Czarkowska. Żółta przygoda Zenobiusza. Zielona przygoda pomarańczowej skarpety.
Zbigniew Nienacki. Pan Samochodzik i Złota Rękawica.
Stefan Chwin. Złoty pelikan.
Marta Fox. Czerwień raz jeszcze daje czerwień.
Fannie Flagg. Smażone zielone pomidory.

Dziękuję wszystkim biorącym udział w Wyzwaniu za miłe towarzystwo:)

P.S. Jakoś tak się złożyło, że większośc kolorowych książek przeczytałam zanim zaczęło się wyzwanie;)

Rafał Dębski "Czarny pergamin" + moje krótkie podsumowanie
Już byłam przekonana, że napiszę pierwszą negatywną recenzję. Już składały mi się do niej ostre, złośliwe zdania. Aż nagle pióro wypadło z rąk, klawiatura oklapła, a zdania uleciały.

Rafał Dębski to nie jest Sapkowski, Brzezińska czy Kres. Mogłabym się przyczepić nieco topornego języka, którym operuje. Przez cały czas miałam wrażenie, że każda kartka opowieści jest nieco wymuszona. Że dialogi są sztuczne. Że postaci papierowe, schematyczne i mogłyby się znaleźć w stu tysiącach innych powieści fantasy. Mogłabym to napisać i piszę, bo nie wszystko w "Czarnym pergaminie" jest dograne idealnie. Czytywałam lepsze powieści, powiem uczciwie. Czytywałam też jednak gorsze. W połowie książki złapałam się na tym, że mimo wszystkich swoich wad opowieść wciąga.

Tytułowy "Czarny pergamin" to magiczny artefakt, którego zapisy determinują losy królestwa Vereeny. Jest trochę podobnie jak w opowieściach arturiańskich - tam miecz z kamienia mógł wyciągnąć tylko "ten właściwy", a tu w pergaminie znajduje się informacja o prawowitym władcy. Nic dziwnego, że wielmożowie, biskupi, czarodzieje i banici usiłują odnaleźć dokument i rywalizują o niego nie przebierając w środkach. Wiadomo bowiem, że król jest chorowity i bezpłodny, a królowa słaba i bez poparcia politycznego, co oznacza, że obecna dynastia wkrótce może wygasnąć.

Liczba intryg na stronę przekracza tu wszelkie normy ISO (o ile w Vereenie były jakieś normy ISO), a akcja co i rusz przeskakuje w kolejne miejsce. Tak toczy się kolejna walka dobra ze złem, na końcu zaś okazuje się, że... nie, tego już nie powiem. Sięgnijcie po książkę. Nie przejmujcie się językiem jak ze szkolnej rozprawki ani pomysłami, które znacie już z innych książek (czy tylko mi "wolnorynkowe" podejście władcy Halarii do podbitych ziem przypomina Nilfgaard?). Bo może właśnie na tym najbardziej polega fantasy, że klei się wciąż to samo, ale w całkiem nowy sposób? Tak czy siak - polecam.


***

A teraz jeszcze małe podsumowanie "kolorowej" akcji. Przeczytałam trzy książki. Niby słabo, ale z drugiej strony plan został zrealizowany. Kiedy następna akcja? W końcu zaczęły się już długie, jesienne wieczory...

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7