czwartek, 24 września 2009
Zielone czasy

To już chyba moja ostatnia pozycja do kolorowego wyzwania, a na pewno jest to ostatni kolor z jakim w ramach kolorowego czytania się zapoznałam. Zielony jest kolorem niedojrzałości, nadziei, ale ogólnie mówiąc pogodny. I taka była też ta książka.

Całość tu

środa, 23 września 2009
"Biała lwica" Hening Mankell

Już prawie wszyscy dookoła zapoznali się z prozą Mankella, poza mną. Stwierdziłam, że czas nadrobić zaległości, tym bardziej że podobały mi się filmy oparte na książkach tego szwedzkiego pisarza. Szczególnie do gustu przypadły mi te wyprodukowane przez BBC, z Kennethem Brannagh w roli głównej, prezentowane ostatnio na ale kino!.

Młoda matka, pośredniczka w handlu nieruchomościami, Louise Akerblom, pewnego dnia nie wraca do domu. I właśnie od jej zaginięcia zaczyna się Biała lwica, kryminał, którego akcja dzieje się na dwóch kontynentach, dokładniej w Szwecji i w RPA, i w którym to w sumie niepozorne wydarzenie doprowadzi wszystkich do odkrycia politycznego spisku.

Sama się sobie dziwię. Oglądając filmy, czy te produkcji skandynawskiej, czy te brytyjskiej, dałam się kompletnie 'porwać' surowemu klimatowi Szwecji, niespiesznej akcji i przede wszystkim głównemu bohaterowi. Bo trzeba przyznać, że Wallander jest dość wyjątkowym detektywem: po zawale, zmęczony, z depresją i problemami rodzinnymi, na dodatek kocha operę. Jednak książka mnie w jakiś sposób rozczarowała. Być może dlatego, że nigdy nie czułam pociągu do Afryki i jej historii, a w tej książce stanowi ona lub rzeczy i ludzie z nią związani dużą część. Poza tym te ciągłe rozmowy przy stole, te całe burze mózgów, które tak naprawdę nie zawsze coś wnoszą do akcji. Nie wiem, z jednej strony jest to porządna, dobra literatura, z drugiej nie wciągnęła mnie ona tak jak się tego spodziewałam, nie przewracałam stron z przejęciem chcą poznać co będzie dalej, choć trzeba przyznać, że sama intryga jest nieźle przemyślana i opisana.
Być może za jakiś czas znów sięgnę po kryminał Mankella, ale póki co pozostanę przy filmach - z niecierpliwością czekam na następne produkcji BBC.

22:29, i.love.impala.67 , Biały
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 22 września 2009
SEPIA: "Portret w sepii" Isabel Allende

Sto dwadzieścia lat historii jednej chilijskiej rodziny w trzech tomach. Wydany w 2000 roku Portret w sepii zamyka magiczną trylogię historyczną Isabel Allende. Postać Aurory del Valle, głównej bohaterki książki, choć podczas pisania Domu duchów zupełnie przez pisarkę nieplanowana, stała się ogniwem, które w cudowny sposób połączyło dwie pozornie odrębne od siebie historie. Historie wielobarwne, różnokolorowe, malownicze i intensywne. I chociaż wyłaniające się z fotografii w sepii, nadal niepozbawione swego ożywczego blasku.

Ciąg dalszy recenzji na NOWYM Dzienniku Literackim.

21:07, anahstasia , Sepia
Link Dodaj komentarz »
Majka, Marcel i Rudy Myszor - Katarzyna Szczepańska - Kowalczuk

Czasem słyszę od moich rodziców takie oto stwierdzenie – oni to mieli dopiero dzieciństwo. Było biednie, ale fajnie i wesoło. Bez komputera i telewizji. Nigdy się nie nudzili. Tymczasem Katarzyna Szczepańska – Kowalczuk napisała książkę o takim zwariowanym dzieciństwie dwójki przyjaciół, w którym nie ma czasu na nudę. I jest po prostu fajnie. Recenzja na blogu Półeczka z książkami.

poniedziałek, 21 września 2009

[Bialy_oleander_300x300.jpg]

Przede wszystkim “Biały oleander” to powieść o dorastaniu. Dorastaniu dziewczynki, ale też spotkaniach, którymi zaszczyciła tak różnorodne kobiety. Dla niektórych była nagrodą, dla innych karą, jednak zawsze dążyła do tego, by odnaleźć prawdę.  To kolejna opowieść o sztuce i artystach.  Po resztę recenzji zapraszam na mój blog

www.manuskrypt.wordpress.com

23:05, manuskrypt1 , Biały
Link Dodaj komentarz »
Marsha Mehran - Woda różana i chleb na sodzie

Marsha Mehran - Woda różana i chleb na sodzie


Książka z gatunku tych: im dalej tym gorzej. Na początku zaciekawił mnie opis życia na dalekiej irlandzkiej prowincji trzech irańskich sióstr - prowadzą bar Babilon i serwują w nim cudownie aromatyczne potrawy o magicznie brzmiących nazwach. Wątek sióstr do końca nie zawodzi – może trochę po bandzie i na skróty opisana jest ich „europeizacja”, ale gdyby tylko to przeszkadzało mi w czytaniu tej książki, to bym nie narzekała. Niestety, autorka uznała, że losy trzech sióstr to za mało na książkę i zaczęła ją na gwałt „ubogacać”. Pod koniec brakowało mi już tylko kosmitów i szpiegowskiego okrętu podwodnego.

Trochę szkoda, bo na początku dużo więcej się po niej spodziewałam. Woda różana i chleb na wodzie to dalszy ciąg Zupy z granatów. Bardzo możliwe, że pierwsza część jest duża lepsza i jak to często z sequelami bywa, była chęć powtórzenia sukcesu, tylko pomysłu zabrakło.

BIAŁY: "Sto odcieni bieli" Preethi Nair

 

 

Są takie powieści, po których przeczytaniu nabiera się piekielnego apetytu na życie. Kolory wyostrzają się, emocje pogłębiają, a każde napotykające nas wydarzenie, czy to dobre, czy to złe, doprawione jest taką dawką optymizmu, że od razu smakuje lepiej. Sto odcieni bieli to właśnie taka powieść. Książka, która chyba w każdym będzie umiała rozbudzić ochotę na życie. Ochotę nieustającą, nieprzepartą i nie do poskromienia.

 

Ciąg dalszy recenzji na NOWYM Dzienniku Literackim.

22:31, anahstasia , Biały
Link Dodaj komentarz »
SZKARŁATNY PŁATEK I BIAŁY, Faber

 

Po Fabera sięgnęłam nieśmiało, niechętnie...i utonęłam. Jestem zauroczona, jestem odurzona. Pięć dni żyłam życiem dawnego Londynu, zarysowanego bogato i wyraziście. Życiem kobiet, które jak płatki róż muszą poddać się biegowi czasu, uschnąć i odpaść z historii pisanej przez mężczyzn. Historii z pewnością zbyt...krótkiej! Liczyłam kartki z niepokojem, że tak szybko przechodzą na stronę przeczytanych, że coraz mniej czasu zostaje, pod koniec odkładałam ją co chwilę, pragnąc przedłużyć obcowanie z nią jak tylko możliwe.

Poza wkładem w zwiększenie ilości piękna we wszechświecie jest też istotnym głosem w dyskusji o tym, że żyjemy w sposób, jakim przez tysiąclecia mogły żyć tylko najwyższe sfery a i w tych czasach większość świata nie może nawet pomarzyć.

Pełna recenzja tutaj

11:42, redsnove , Biały
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 20 września 2009
"Czerwony namiot" Anita Diamant

 

 

Z Biblionetki wynika, że jest to jedyna książka tej autorki przetłumaczona na język polski. Mam nadzieję jednak, że nie ostatnia.

Dlaczego? Po odpowiedź zapraszam TUTAJ :)

"Żółty pies", czyli nic specjalnego.

simenon

Chociaż deklarowałam trochę inne książki, przez „Czarny szal” nie byłam w stanie się przedrzeć, a przeczytanie jedynie tytułowego opowiadania to chyba nie do końca to, o co chodzi. Szukając szybkiego zastępstwa trafiłam w bibliotece na „Żółtego psa” i niestety, przy całej mojej miłości do kryminałów i różnorakich postaci detektywów, książka Simenona nie zachwyciła mnie. Możliwe, że akurat na taką trafiłam, bo jak przeczytał „Żółtego psa” również C., stwierdził, że jemu wygląda to na wczesną książkę o Maigrecie. I faktycznie, jest jedną z pierwszych napisanych o tym komisarzu, nie wykluczam więc możliwości, że kolejne są lepsze.

Dalszy ciąg na moim blogu.