poniedziałek, 28 września 2009
Białe jabłka - Jonathan Carroll

To moja trzecia kolorowa (choć w zasadzie czwarta, ale to się okaże, jak zdążę napisać recenzję :) ) książka.

I moje pierwsze spotkanie z Carrollem - i chyba ostatnie.

A dlaczego? Dowiecie się z mojej recenzji.

21:12, maniaczytania , Biały
Link Dodaj komentarz »
Białe zęby

Kiepsko idzie mi to wyzwanie, mam nadzieję, że z Peryferyjnym czytaniem będzie lepiej. Udało mi się jednak przeczytać wreszcie jakąś kolorową książkę. Ciezę się tym bardziej, że nieznajomość "Białych zębów" Zadie Smith mi trochę doskwierała, a tyle o tej książce słyszałam, że nie mogłam się zmobilizować, żeby skonfronotować opinie zasłyszane z książką. Nie była to całkiem łatwa lektura, głównie ze względu na pokaźną objętość. Jest jednak z pewnością godna polecenia. Po więcej uwag zapraszam do Miasta Książek.

Białe zęby

Kiepsko idzie mi to wyzwanie, mam nadzieję, że z Peryferyjnym czytaniem będzie lepiej. Udało mi się jednak przeczytać wreszcie jakąś kolorową książkę. Ciezę się tym bardziej, że nieznajomość "Białych zębów" Zadie Smith mi trochę doskwierała, a tyle o tej książce słyszałam, że nie mogłam się zmobilizować, żeby skonfronotować opinie zasłyszane z książką. Nie była to całkiem łatwa lektura, głównie ze względu na pokaźną objętość. Jest jednak z pewnością godna polecenia. Po więcej uwag zapraszam do Miasta Książek.

środa, 23 września 2009
"Biała lwica" Hening Mankell

Już prawie wszyscy dookoła zapoznali się z prozą Mankella, poza mną. Stwierdziłam, że czas nadrobić zaległości, tym bardziej że podobały mi się filmy oparte na książkach tego szwedzkiego pisarza. Szczególnie do gustu przypadły mi te wyprodukowane przez BBC, z Kennethem Brannagh w roli głównej, prezentowane ostatnio na ale kino!.

Młoda matka, pośredniczka w handlu nieruchomościami, Louise Akerblom, pewnego dnia nie wraca do domu. I właśnie od jej zaginięcia zaczyna się Biała lwica, kryminał, którego akcja dzieje się na dwóch kontynentach, dokładniej w Szwecji i w RPA, i w którym to w sumie niepozorne wydarzenie doprowadzi wszystkich do odkrycia politycznego spisku.

Sama się sobie dziwię. Oglądając filmy, czy te produkcji skandynawskiej, czy te brytyjskiej, dałam się kompletnie 'porwać' surowemu klimatowi Szwecji, niespiesznej akcji i przede wszystkim głównemu bohaterowi. Bo trzeba przyznać, że Wallander jest dość wyjątkowym detektywem: po zawale, zmęczony, z depresją i problemami rodzinnymi, na dodatek kocha operę. Jednak książka mnie w jakiś sposób rozczarowała. Być może dlatego, że nigdy nie czułam pociągu do Afryki i jej historii, a w tej książce stanowi ona lub rzeczy i ludzie z nią związani dużą część. Poza tym te ciągłe rozmowy przy stole, te całe burze mózgów, które tak naprawdę nie zawsze coś wnoszą do akcji. Nie wiem, z jednej strony jest to porządna, dobra literatura, z drugiej nie wciągnęła mnie ona tak jak się tego spodziewałam, nie przewracałam stron z przejęciem chcą poznać co będzie dalej, choć trzeba przyznać, że sama intryga jest nieźle przemyślana i opisana.
Być może za jakiś czas znów sięgnę po kryminał Mankella, ale póki co pozostanę przy filmach - z niecierpliwością czekam na następne produkcji BBC.

22:29, i.love.impala.67 , Biały
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 21 września 2009

[Bialy_oleander_300x300.jpg]

Przede wszystkim “Biały oleander” to powieść o dorastaniu. Dorastaniu dziewczynki, ale też spotkaniach, którymi zaszczyciła tak różnorodne kobiety. Dla niektórych była nagrodą, dla innych karą, jednak zawsze dążyła do tego, by odnaleźć prawdę.  To kolejna opowieść o sztuce i artystach.  Po resztę recenzji zapraszam na mój blog

www.manuskrypt.wordpress.com

23:05, manuskrypt1 , Biały
Link Dodaj komentarz »
BIAŁY: "Sto odcieni bieli" Preethi Nair

 

 

Są takie powieści, po których przeczytaniu nabiera się piekielnego apetytu na życie. Kolory wyostrzają się, emocje pogłębiają, a każde napotykające nas wydarzenie, czy to dobre, czy to złe, doprawione jest taką dawką optymizmu, że od razu smakuje lepiej. Sto odcieni bieli to właśnie taka powieść. Książka, która chyba w każdym będzie umiała rozbudzić ochotę na życie. Ochotę nieustającą, nieprzepartą i nie do poskromienia.

 

Ciąg dalszy recenzji na NOWYM Dzienniku Literackim.

22:31, anahstasia , Biały
Link Dodaj komentarz »
SZKARŁATNY PŁATEK I BIAŁY, Faber

 

Po Fabera sięgnęłam nieśmiało, niechętnie...i utonęłam. Jestem zauroczona, jestem odurzona. Pięć dni żyłam życiem dawnego Londynu, zarysowanego bogato i wyraziście. Życiem kobiet, które jak płatki róż muszą poddać się biegowi czasu, uschnąć i odpaść z historii pisanej przez mężczyzn. Historii z pewnością zbyt...krótkiej! Liczyłam kartki z niepokojem, że tak szybko przechodzą na stronę przeczytanych, że coraz mniej czasu zostaje, pod koniec odkładałam ją co chwilę, pragnąc przedłużyć obcowanie z nią jak tylko możliwe.

Poza wkładem w zwiększenie ilości piękna we wszechświecie jest też istotnym głosem w dyskusji o tym, że żyjemy w sposób, jakim przez tysiąclecia mogły żyć tylko najwyższe sfery a i w tych czasach większość świata nie może nawet pomarzyć.

Pełna recenzja tutaj

11:42, redsnove , Biały
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 17 września 2009
Janet Fitch "Biały oleander"

 

Literacki debiut Janet Fitch to mocna, odważna i bolesna historia dojrzewania.

12 - letnia Astrid zostaje sama, gdy jej eteryczna i narcystyczna matka trafia do więzienia. Ingrid Magnussen zabiła kochanka, a właściwie to nie ona popełniła zbrodnię, ale wiatr - podmuch wiatru obudził zmysły i nakazał mordować. W ten sposób Ingrid - poetka tłumaczy sobie świat. Tak opowiada o nim Astrid.
Matka odchodzi, a córka zaczyna przyspieszony kurs dojrzewania, tułając się po kolejnych rodzinach zastępczych.
Janet Fitch prezentuje paletę chorych matek zastępczych. Na usta ciśnie się pytanie: czy w Ameryce nie ma kobiet, które nie piją, nie biją, nie głodzą, nie strzelają, nie popełniają samobójstw, nie kradną??? Czy nikt nie kontroluje domów, do których trafiają osierocone dzieciaki?
Odpowiedź na te pytania nie jest sednem powieści, ale trudno ich sobie nie zadać. Astrid mieszkała w kilku domach, ale tylko w jednym zaznała ciepła i miłości. W świecie Claire czuła się ważna. Po raz pierwszy nie stała w cieniu matki, nie asystowała przy jej triumfach, ale to na niej skupiało się zainteresowanie. Astrid pokochała Claire, ale Claire nie kochała samej siebie. Tragedia od samego początku wisiała w powietrzu...

Smakowałam tę powieść. Każde przeczytane słowo. By zapamiętać.
Tuliłam Astrid, tak jak ona tuliła w dłoniach nadzieję.
Doskonała powieść psychologiczna. Skomplikowana. Pełna zakamarków. Dobitna.
Świetna.

kultur-alnie

piątek, 11 września 2009
Biały kapitan

Biały kapitan nie jest dość popularną książką, nie mniej jednak może nie jest jeszcze zapomnianą. Nie wiem jak wyglądają Wasze znajomości z Ossendowskim, ale w moim przypadku było to pierwsze spotkanie. Nie lubię przygodówek, zwłaszcza kiedy akcja dzieje się na pełnym morzu. Dlatego też powieść ta szła mi nieco opornie.

Cd.

"Kobieta w bieli"

"Wilkie Collins (1842-89), syn znanego pejzażysty, ukończył prawo, lecz jako zawód obrał literaturę. Od 1859 r. współpracuje z Dickensem w jego periodykach "Household Words" i "All the Year Round". W tym drugim piśmie drukuje w odcinkach w r. 1860 "Kobietę w bieli", dzięki której miał zyskać miano ojca angielskiej powieści kryminalnej. Oprócz zwartej konstrukcji, doskonałej charakterystyki postaci, bardzo plastycznego obrazu ówczesnej obyczajowości, "Kobietę w bieli" cechuje zręczne poprowadzenie wątku sensacyjnego, trzymającego czytelnika w napięciu od pierwszych do ostatnich stron. Zapewnia to powodzenie powieści po dziś dzień, czego dowodem są współczesne adaptacje telewizyjne. Collins jest autorem kilkunastu powieści, z których poza wznawianą obecnie "Kobietą w bieli" ukazał się w Polsce "Kamień księżycowy". "

Jedno wielkie ufffff:) Książkę czytałam bardzooo długo. Wiem, że wiele osób nawet jej nie kończy, uznając, że jest zbyt długa i nużąca. Fakt, mój tom posiada 640 kartek zapełnionych mikroskopijnym druczkiem. Co do samej treści, uważam ją za ciekawie się zapowiadającą, środek męczy niemiłosiernie, lecz warto przez niego przebrnąć,aby powieść znowu nabrała rumieńców. Uwielbiam literaturę z takim klimatem jak "Kobieta w bieli". XIX-wieczna Anglia, spisek, choroba psychiczna, miłość, nieporozumienia oraz chaos. Ciężko się połapać w tej szalonej historii. Postacie podejrzane okazują się być niewinnymi a przyjaciele - wrogami. Oczywiście wszystko to nakrapiane wyniosłym zachowaniem i obyczajami arystokracji.A o czym jest sama powieść? Jest to historia dwóch sióstr, których los odmieni romantyczny nauczyciel rysunku. Zakochuje się w jednej z nich, jednak ich uczucie zostaje wystawione na ciężką próbę, bowiem dziewczyna przeznaczona jest dla innego. Tajemniczy małżonek posiada sekret, którego ujawnienie groziłoby skandalem i osobistą klęską. W całą sprawę zamieszana jest pewna kobieta odziana w biel... Czy wydaje się to Wam interesujące? Jeżeli kochacie klasykę i macie dużą dawkę cierpliwości to polecam. Namęczyłam się niektórymi niepotrzebnymi opisami, ale nie żałuję, bo książka zaskakuje od początku do końca.

18:52, kolmanka , Biały
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5