niedziela, 04 września 2011
Czerwony rower - Antonina Kozłowska
Delikatnie zdmuchuję kurz, co już tu trochę przysiadł ;) i rozsuwam pajęczyny. Po dłuższej przerwie wreszcie przeczytałam coś "kolorowego", coś, co już tu gościło - "Czerwony rower" Antoniny Kozłowskiej.



Ja, co prawda czytałam to w trochę innej okładce, ale ta mi się bardziej podoba :)

Jak dla mnie - świetna to książka, znakomicie udało się autorce odmalować rzeczywistość tamtych lat. A po więcej zapraszam tutaj :)
12:29, maniaczytania , Czerwony
Link Komentarze (3) »
sobota, 10 października 2009
Redbird Christmas,

czyli Boże Narodzenie w Lost River autorstwa Fannie Flagg. Książka, która przypadkiem okazała się lekturą, którą można zaliczyć do "Kolorowego czytania".

Wpis czynię, żeby uzupełnić zaległości (czyli dwie książki, które zdążyłam przeczytać w wyznaczonym czasie, tylko z powodów problemów z internetem nie udało mi się zamieścić recenzji).

Recenzję tej książki można znaleźć tutaj.

16:37, maniaczytania , Czerwony
Link Dodaj komentarz »
środa, 30 września 2009
Czerwony rower - Antonina Kozłowska

Antonina Kozłowska, dziennikarka, tłumaczka i pisarka, autorka dwóch blogów, które podczytuje tak wiele z nas :), napisała książkę pełną śladów polskiej rzeczywistości lat 80-tych XX wieku, i pełną wnikliwych rozważań na temat dziewczyńskiego dorastania, z wszystkimi jego buntami, konfliktami i pytaniami, na które odpowiedzi daje w pierwszej kolejności podwórkowe życie między rówieśnikami.

Całość tekstu do przeczytania na blogu: w kąciku z książkami.

poniedziałek, 28 września 2009
Borys Akunin. Pelagia i czerwony kogut.

Zanim zabrałam się do lektury ostatniego z serii Kryminału Prowincjonalnego ułyszłam, że jest to najsłabsza książka trylogii. Zgadzam się - jest ona najsłabsza pod względem kryminalnym. Akunin w "Pelagii i czerwonym kogucie" przedstawia nam cała plejadę wyznań, odsłania mechanizmy rządzące polityką, a opierające się na religii, kusi nas opowieścią o ponownym nadejściu Mesjasza. Brakuje w tym tomie frywolności poprzednich tomów; zamiast niej otrzymujemy spory ładunek zagadnień do rozważenia.

Pelagia wyruszając do Ziemi Świętej podążała tropem proroka zwanego Manjułą. Na drodze swej wędrówki spotkała mieszkańców Sodomy, Żydów chcących utworzyć komunę na żyznych ziemiach biblijnych, prostaczków idących do Jerozolimy na klęczkach, Arabów utyskujących na Żydów i walecznych Czerkasów.

Autor pisze o homoseksualizmie, o istocie ślubów zakonnych, o wielożeństwie. Dotyka bez wahania sfer intymnych życia człowieka, a wszystko to czyni w sposób wyważony - nie razi wrażliwych czytelniczych emocji.

"Pelagia i czerwony kogut" to nie do końca kryminał, to bardziej traktat filozoficzno-religijny. Bardzo interesujący traktat.

 

niedziela, 27 września 2009
"Czas Czerwonych Gór" Petra Hůlová

“Czas Czerwonych Gór” znalazł się na mojej liście książek do przeczytania od razu po tym, jak dowiedziałam się o jej istnieniu. Od dawna pociągała mnie Mongolia, wciąż dzika i niedostępna, a przy tym tak mało znana. Bardzo chciałam dowiedzieć się więcej o mongolskiej kulturze i zwyczajach, a dodatkową zachętę stanowił fakt, że “Czas Czerwonych Gór” to powieść obyczajowa, pokazująca zwykłe życie mieszkańców Mongolii i probująca wniknąć w ich mentalność. Ideałem byłaby tu książka napisana przez rodowitego Mongoła lub Mongołkę, ale debiutująca tą powieścią Petra Hůlová studiowała mongolistykę i dużo czasu spędziła w tym kraju, więc myślę, że można jej zaufać, kiedy pisze o realiach współczesnego stepu i Miasta Ułan Bator.

Do przeczytania pełnej recenzji zapraszam na mojego bloga.

19:15, mandzuria23 , Czerwony
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 20 września 2009
"Czerwony namiot" Anita Diamant

 

 

Z Biblionetki wynika, że jest to jedyna książka tej autorki przetłumaczona na język polski. Mam nadzieję jednak, że nie ostatnia.

Dlaczego? Po odpowiedź zapraszam TUTAJ :)

piątek, 18 września 2009
Nazywam się Czerwień, Orhan Pamuk

Szesnastowieczny Stambuł, to miejsce odległe i w czasie, i przestrzeni. Dzieli nas kultura, język, religia, łączą ludzkie pragnienia i namiętności.

W tajemnicy przed radykalnymi wyznawcami Allaha powstaje księga ilustrowana przez najznakomitszych mistrzów miniatury. Plotki głoszą, iż jej powstanie zlecił sam Sułtan. Księga ma być zilustrowana przy użyciu technik europejskich - niezgodnych z Koranem.

Całość TUTAJ

niedziela, 13 września 2009
Nazywam się Czerwień

Nie planowałam Pamuka w ramach Wyzwania, choć to już chyba klasyka i recenzji - różnych - było wiele. Ale że wpadł mi ostatnio w ręce, więc zamieszczam też i swoją opinię. 

Do sięgnięcia po Nazywam się Czerwień przekonała mnie nie moda na Pamuka, ale tematyka książki: XVI-wieczny Stambuł i opowieść o sztuce malowania miniatur. A opis "Tajemniczy manuskrypt, zabójstwo, miłość i filozoficzne zagadki" - od razu skojarzył mi się - i jak się okazało nie tylko mnie - z Imieniem róży.  Choć byłam przygotowana na ciężką przeprawę okazało się, że czyta mi się Czerwień bardzo dobrze. Rzecz w tym, że z pewnością nie można traktować Czerwieni jak powieści kryminalnej i spodziewać się wartkiej akcji - kto tego oczekuje, srodze się zawiedzie i dołączy do grona znudzonych nią czytelników. Tak jak w Imieniu róży, w Czerwieni wątek kryminalny jest tylko pretekstem do ukazania obrazu epoki i wstrząsających nią dylematów społeczno-religijnych. To dla mnie pean na cześć zapomnianej sztuki malowania miniatur oraz próba przybliżenia [zachodniemu] czytelnikowi orientalnej kultury i mentalności. Widzimy jak XVI- wieczne Imperium Osmańskie zaczynają ogarniać zachodnie wpływy i jak ścierają się one ze wschodnią tradycją. 

Najciekawsze dla mnie było w tej książce właśnie to, co drażniło wielu innych czytelników: opisy ilustracji i sztuki ilustrowania, a także na wskroś orientalny styl narracji, niczym z Księgi Tysiąca i Jednej Nocy. Fantastyczne są rozdziały, gdzie narratorami są postaci i przedmioty z wykonanych do feralnej księgi ilustracji; właśnie z tych rozdziałów możemy dowiedzieć się wiele o wschodniej obyczajowości. To w rozdziale Jestem koniem opisano na czym właściwie polegała różnica pomiędzy malarstwem zachodnim, a wschodnim. Ale pod koniec i mnie znużyły  opisy perskich ilustracji -  myślę, że na dobre wyszłoby Czerwieni skrócenie tak o 100 stron - i wtedy byłaby to powieść na miarę Imienia róży.

Po pełną recenzję zapraszam tutaj

środa, 09 września 2009
Sędzia Di i Czerwony Pawilon - Robert van Gulik

Sędzia Di, autentyczny okręgowy sędzia pokoju z czasów dynastii Tang, żył w latach 630 - 700 r. n. e. Zyskał sławę jako dociekliwy badacz problemów i bohater opowieści o charakterze śledczym, szczególnie popularnych w Chinach w XVII - XVIII w. Postać tę przybliżył czasom współczesnym i literaturze europejskiej holenderski dyplomata i sinolog Robert van Gulik. Ze starych pism czerpał inspirację, ale opisywane zdarzenia są fikcyjne. PIW wydał do tej pory czternaście tomów, a to jest moja druga książka z tej serii. (...)

 

 

Ciąg dalszy recenzji na blogu.

sobota, 05 września 2009
"Czerwony namiot", Anita Diamant
Nie lubię dzielenia literatury na kobiecą i pozostałą. Dla mnie istnieje tylko jeden podział: na literaturę dobrą i kiepską. Być może z tego powodu od jakiegoś czasu podchodzę do "kobiecych" książek jak pies do jeża. Ale nie zawsze tak było - kiedyś pochłaniałam ogromne ilości powieści tego typu. Jedną z nich był "Czerwony namiot" Anity Diamant. Wróciłam do tej książki z ciekawości i sentymentu. Czy zniosła próbę czasu? Zdziwiłam się, odkrywając, że zniosła, a jakże, bez najmniejszego szwanku. Jeśli jednak spodziewacie się powtórki z Grocholi czy innej owocowej serii, zawiedziecie się srodze. Określiłabym ją jako historię kobiet i kobiecości w pigułce. Całość fabuły jest wpisana w realia znane z pierwszych ksiąg Biblii. Bohaterką powieści jest Dina, córka biblijnego Jakuba i jego pierwszej żony Lei. Akcja dzieli się na trzy części - pierwsza opisuje świat kobiet kananejskich, ich radości i troski. Druga - dzieciństwo i wczesną młodość małej Diny. Dzieciństwo niezwykłe, spędzone w towarzystwie matek, sióstr, ciotek, kuzynek (świat kobiet opisano jako dość szczelnie odseparowany od świata mężczyzn), które podczas każdego nowiu księżyca spotykały się w tytułowym czerwonym namiocie. Po co? Ano ni mniej ni więcej tylko po to, żeby w spokoju odpocząć podczas dni krwawień miesięcznych. Zapytacie zapewne, jak to możliwe, że wszystkie kobiety miesiączkowały w tym samym czasie? Nie jest jednak dla nikogo tajemnicą, że kobiety, które dużo przebywają we własnym towarzystwie, potrafią się "synchronizować" i zgrywać nawzajem terminy swoich krwawień. Dzieje się tak nawet dzisiaj, a co dopiero w czasach, kiedy żyło się wolniej, w rytmie zbliżonym do naturalnego rytmu przyrody. Wreszcie część trzecia pokazuje Dinę jako dojrzałą kobietę i matkę, która dźwiga wielki, osobisty ciężar i bolesne wspomnienia. Tragiczna miłość, macierzyństwo, gorycz rozstania z dzieckiem, praca, która stała się niemal misją, wreszcie druga miłość, znacznie trwalsza i spokojniejsza. Która z nas nie słyszała choć jednej takiej historii od którejś z kobiet ze swojej własnej rodziny? Czytałam książkę i dziwiłam się, odkrywając po raz kolejny, że losy Diny mogłyby zostać przeniesione do współczesności, a jedyną zmianą byłaby zmiana scenografii. To lekka literatura, ale bardzo piękna, wręcz poetycka. Czyta się jednym tchem. Od pierwszej do ostatniej strony jest to także wielki hymn na cześć kobiecości, kobiecej fizjologii, wzajemnej solidarności i oddania. Polecam! Także mężczyznom.
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5