wtorek, 29 września 2009
Kolorowe Czytanie

Długo się zabierałam do przeczytania tej powieści, dlatego kolorowe wyzwanie było dla mnie asumptem.  W swoim czasie słyszałam zewsząd pozytywne opinie na jej temat, a i okładka z kategorii tych, przyciągających oko, więc się skusiłam. Na resztę zapraszam na mojego bloga.

www.manuskrypt.wordpress.com

23:45, manuskrypt1 , Niebieski
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 13 września 2009
Jeffery Deaver "Błękitna pustka"
"Błękitna pustka" odsłoniła przede mną mroki internetu. Surfuję po sieci, ale nie jestem sama. Setki, tysiące, miliony użytkowników klikają w tym samym momencie. Świat cyberprzestrzeni, zwany również "błękitną pustką", pochłania istoty ludzkie, osacza je i wciąga w swoje gry.

To druga, po "Pustym krześle", książka Deavera, którą przeczytałam. Obie wciągające. W obu autorowi udało się mnie zaskoczyć, gdy myślałam, że nic nowego się nie zdarzy i wszystko już zmierza ku szczęśliwemu rozwiązaniu zagadki.

W "Błękitnej pustce" Deaver opisuje świat hakerów, crackerów, cybermaniaków. Rzeczywistość ludzi, których codzienne życie niewiele ma wspólnego z rzeczywistością zwykłych użytkowników internetu. Hakerzy spędzają całe godziny na klikaniu w klawiaturę, zapijając zmęczenie dużymi dawkami napojów energetycznych i kawy. Ich świat to świat maszyn. Potrafią dostać się do najbardziej chronionych rządowych systemów, pestką jest więc dla nich uzyskanie informacji na temat szarego użytkownika Internetu.
Prawdziwy haker łamie coraz trudniejsze kody i hasła dla satysfakcji (świadomość, że się udało, jest wystarczającą nagrodą). Obok hakerów istnieją jednak crackerzy, którzy potrzebują czegoś więcej, by poczuć zadowolenie. Włamują się do systemów, by narobić bałaganu, by uzyskać informacje "po coś", osaczają cywili (choć święte prawo hakerów głosi, że cywili się nie rusza, bo i po co...).
Bohater powieści jest crackerem i socjopatą, a to mieszanka wybuchowa, której efektem jest śmierć niewinnych ludzi. Stają się oni częścią gry. Zabawa w zabijanie przenosi się ze świata wirtualnego do świata realnego. Odpowiednie organy ścigania rozpoczynają śledztwo, ale bez pomocy dobrego hakera nie zajdą daleko, więc pojawia się Gillette...

Ciekawa i wciągająca fabuła i nagłe zwroty akcji gwarantują przyjemność czytania. Po raz drugi Jeffery Deaver mnie nie zawiódł.
kutur-alnie
poniedziałek, 31 sierpnia 2009
"Błękitny zamek" L. M. Montgomery

Jestem jedną z nielicznych osób w moim otocznieniu, które Anię z Zielonego Wzgórza traktowały jako zło konieczne. W szkole była lekturą obowiązkową, przeczytaną i w cale nie polubioną. Z drugiej strony bardzo podobała mi się Emilka. Dlatego też z pewnym wahaniem wzięłam się za Błękitny zamek Montgomery.

Joanna (czytałam wydanie Naszej Księgarni z 1985 roku), 29-letnia, jakby nie patrzeć już praktycznie stara panna, mieszka w domu ze swoją dość surową matką i ciotką. Dziewczyna jest bardzo cicha, spokojna i nieśmiała. Wykonuje każde polecenie swojej matki, nawet te dotyczące sposobu jej ubrania. Ma tego pecha, że należy do naprawdę dużej rodziny, silnie związanej ze sobą, która jednak nie oszczędza jej złośliwych uwag na temat jej wolnego stanu. Jedyną ucieczką od szarej i nieprzyjemnej rzeczywistości jest jej wyobraźnia i książki popularnego przyrodnika. To wszystko jednak się zmieni, wraz z pewnym listem od jej lekarza...

Zupełnie niepotrzebnie obawiałam się tej książki. Jest to cudowna historia, którą Montgomery świetnie opisała. Przede wszystkim od pierwszej strony polubiłam Joannę. Poczułam do niej pewną dozę współczucia, ale wiedziałam także, że dziewczyna ma w sobie jakąś niezależność i siłę. I wspaniałą wyobraźnię. Po fatalnej diagnozie zaczyna się chyba najlepsza dla mnie część książki: bunt Joanny. Klan Stirlingów zostaje kompletnie wytrącony z równowagi przez jedną dziewczynę, która zawsze była przecież ofiarą. Nikt z szacownej rodzinki nie potrafi sobie z tym poradzić. Znajdują więc najprostsze wytłumaczenie w tej sytuacji: za zachowanie Joanny na pewno odpowiada szaleństwo. Rewelacyjnie, nieco zgryźliwie, autorka przedstawiła całą rodzinkę. Na dodatek w tej części jest naprawdę sporo humoru, co ogromnie mi się podobało. A Joanna od tej pory żyje w końcu własnym życiem, może nie aż tak wspaniałym i wytwornym jak w jej wymyślonym Zamku, ale za to sama podejmuje decyzje, jest szczęśliwa i co najważniejsze znajduje prawdziwą miłość. I nagle okazuje się, że Błękitnym Zamkiem może być mała chatka w lesie...
Błękitny Zamek to bardzo ciepła i malownicza opowieść, może momentami nieco za słodka, ale kusząca swoim optymizmem, na pewno nie jeden raz do niej jeszcze pewnie wrócę.

[To jest w sumie moja czwarta książka z listy wyzwaniowej, jednak Czarna orchidea Gaimana okazała się być komiksem. Nie wiele miałam z nimi do czynienia, postanowiłam więc nie umieszczać jej recenzji.]

14:21, i.love.impala.67 , Niebieski
Link Komentarze (2) »
niedziela, 23 sierpnia 2009
Dom Błękitnych Mango - David Davidar

Moje drugie kolorowe spotkanie, lektura, którą po pierwszym podejściu odstawiłam i której, gdyby nie to wyzwanie, pewnie bym już nie skończyła.

Absolutnie fantastyczna saga rodzinna, z wielkim epickim rozmachem, na tle historii. Na recenzję zapraszam tutaj.

13:06, maniaczytania , Niebieski
Link Dodaj komentarz »
Błękitna krew

Pora na jaśniejszy odcień niebieskiego Magdaleny Samozwaniec. Przedstawiam wam błękitną krew na blogu.

Zalotnica niebieska - Magdalena Samozwaniec

 O moich wrażeniach piszę tutaj

wtorek, 11 sierpnia 2009
Zalotnica niebieska - Magdalena Samozwaniec

Kolejna niebieska książka, była o wiele cięższa od poprzedniej. Może dlatego, że w głównej mierze spodziewałam się zupełnie czego innego. Na szczegóły zapraszam do siebie

sobota, 08 sierpnia 2009
Błękitna sukienka, Tracy Chevalier

Z twórczością Tracy Chevalier wcześniej spotkałam się tylko jeden raz. Powieść pt: „Spadające anioły" przeczytałam z zainteresowaniem, ale bez większych porywów serca. „Błękitna sukienka” to również dobrze skonstruowana powieść, która nie ma raczej szans na to, by odmienić komuś życie.

Ella Turner sprowadza się z Kaliforni do Francji by towarzyszyć mężowi architektowi. Są młodym bezdzietnym małżeństwem. Postanawiają zamieszkać z dala od dużego miasta i dla odmiany zakosztować uroków życia na prowincji. Całość TUTAJ

niedziela, 02 sierpnia 2009
Błękitny Zamek

Błękitny Zamek, Lucy maud Montgomery, przełożyła Agnieszka Kuc, Wydawnictwo Literackie

Błękitny Zamek

Kolejna wyzwaniowa powieść i znowu jest bajkowo i szczęśliwie, jednak tą książkę czytało mi się przyjemniej i szybciej niż "Srebrną Zatokę". Sława Montgomery jest w pełni zasłużona, to marka sama w sobie, a osoby sięgające po jej książki wiedzą czego oczekiwać. Niech was nie zmyli okładka, aż tak cukierkowo to tu nie będzie.

Valancy Stirling to dwudziestodziewięcioletnia zahukana stara panna. Zawsze posłuszna matce, usłużna wszystkim, bezbarwna i nudna. Tak się przynajmniej wydaje jej licznej rodzinie. Jej puste z pozoru życie wypełnia bogactwo wyobraźni i marzeń, bo cóż pozostało kobiecie, która nigdy nie kochała ani nie była kochaną. Z jednej strony marzenia głównej bohaterki wydają się naiwne i infantylne, ale z drugiej kto może pochwalić się ambitnymi marzeniami. Nasze wyobrażenia zawsze odbiegają od rzeczywistości rozwijają się niczym nieograniczone. Valancy ma swój Błękitny Zamek, wymarzoną ostoję szczęścia. Montgomery oczywiście nie pozwala swojej bohaterce tylko bujać w obłokach i "mobilizuje" ją do działania i poszukiwań radości w rzeczywistości. Myślę, że to jedna z najdowcipniejszych książek tej autorki, choć tłumaczka nie wykorzystała całego jej potencjału.

c.d. Śmietanka literacka

21:53, bsmietanka , Niebieski
Link Dodaj komentarz »
Niebieski rower 1939-1942

Już trzeci kolorek wyzwaniowy zaliczony.

Kolejny przykład na to, że francuscy pisarze to dobrzy pisarze. Zapraszam tutaj

 
1 , 2