sobota, 03 października 2009
ZŁOTY: "Złoty rydwan" Salwa Bakr

Mówi o sobie, że inspirują ją Antoni Czechow, Miguel de Cervantes Saavedra i Isabel Allende. I rzeczywiście można odnaleźć wpływy wyżej wymienionych w jej prozie: plastyczność języka powieści, częste operowanie symbolami, zbeletryzowany historyzm… Podczas gdy Namiot Fatimy Miral at-Tahawi to kolejny przykład realizmu magicznego, powieść Salwy Bakr to zbiór obrazków obyczajowych, łączących baśniowość z wyraźnymi akcentami krytyki rzeczywistych zjawisk społecznych współczesnego Egiptu. Choć to pozornie zbiór tylko kilkunastu miniatur z życia kairskich więźniarek, tak naprawdę jest to opowieść o tragizmie egzystencji wszystkich Egipcjanek.

Ciąg dalszy recenzji na Dzienniku Literackim.

 

16:13, anahstasia , Złoty
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 25 sierpnia 2009
Stefan Chwin "Złoty pelikan"
Trzecią moją książką z kolorem w tytule stał się "Złoty pelikan", do którego recenzji zapraszam na mojego bloga
20:36, naturegirl , Złoty
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 24 sierpnia 2009
Złoty pelikan Stefan Chwin

 

Świat Książki

Książka opowiada o Jakubie, wykładowcy prawa, którego poznajemy gdy jego życie jest ustabilizowane wręcz wydawałoby się nudne. Pewnego dnia następuje „efekt motyla” i wszystko się zmienia. I obserwujemy jak powoli schodzi w dół, aż jest jednym z anonimowych bezdomnych krążących wokół dworca. Po trzech pierwszych rozdziałach miałam ochotę zamknąć książkę, bo zbyt wiele w niej odniesień do osób, rzeczy, myśli, których nie znałam. Jednak potem przestałam analizować ją, a tylko czytałam. Pewnie jeszcze do niej wrócę, aby te niedostrzeżone myśli przeczytać, znaleźć. Jaki jest współczesny świat, jeśli chcesz się nad tym zastanowić to sięgnij po „Złotego pelikana”.

08:06, monikak14 , Złoty
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 20 sierpnia 2009
Złote wrota

Kolejne złoto Alistaira MacLeana, ci co przeczytali moją poprzednią recenzję, wiedzą, że pierwsze było całkiem udaną lekturą, a Złote wrota są jakie? Tu odpowiedź.

wtorek, 18 sierpnia 2009
Złoty Jasieńko

Złoty Jasieńko, Józef Ignacy Kraszewski, Wydawnictwo Lubelskie, Lublin 1986

Złoty Jasieńko

 Kraszewski, "ojciec powieści polskiej", poważnie traktował swoje pisarskie posłannictwo. Starał się ożywić historię Polski i zainteresować rodaków powieściami rodzimymi. Nieźle sobie poradził z wypchnięciem powieści francuskich z pierwszego obiegu czytelniczego, no cóż na pewno zapewnił swoim czytelnikom duży wybór lektur (586 dzieł).

Tytułowy Jaś to mecenas Szkalmierski, człowiek chciwy i bez skrupułów. Zna prawidła rządzące światem i chce je wykorzystać do własnych celów. Żyje w myśl zasady zastaw się a postaw się, by przyciągnąć uwagę, zdobyć zaufanie sfer szlacheckich. Jednak jego ambicja przerasta go, a pazerność pozbawia ludzkich uczuć. Wyrzekając się biednej rodziny myśli, że uwolni się od kompleksu "dziecka ulicy" i zdobędzie majątek.

c. d. Śmietanka literacka

21:51, bsmietanka , Złoty
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 17 sierpnia 2009
Złote rendez-vous

Drugie podejście do złotego i do MacLeana. Pierwszą powieść oceniłam słabo, a kolejną? Tu szczegóły.

czwartek, 13 sierpnia 2009
'Kwiaty śliwy w złotym wazonie'

'Kwiaty śliwy w złotym wazonie' czyta się z wypiekami na twarzy. I to dosłownie. To opasłe tomiszcze obejmujące prawie osiemset stron wciąga, budzi emocje i nawet przez minutę nie nudzi. 'Kwiaty śliwy' to przede wszystkim opowieść erotyczna, opiewająca miłosne przygody kupca i urzędnika Si-mena, który słynie ze swej rozwiązłości, rozpasania wręcz. Si-men mimo że ma żonę, kilka konkubin, regularnie bywa w domach uciech to nie przepuści żadnej urodziwej kobiecie, którą napotka na swej drodze. I nie ma żadnego znaczenia czy jest ona czyjąś żoną czy matka. Zresztą uwodzone przez niego kobiety nie bronią się zbyt usilnie. Opierają się tylko na tyle by podsycić jeszcze bardziej żądze Si-mena lub wręcz nie opierają się wcale, gotowe do każdej, nawet najbardziej wyuzdanej, miłosnej potyczki. A przy tym 'Kwiaty śliwy' to powieść bardzo poetycka. Mimo odważnych scen erotycznych trudno tu mówić o wulgarności. Kobiece i męskie narządy, sam akt miłosny został opisany w bardzo wyszukany, poetycki a jednocześnie bardzo otwarty sposób. Aż szkoda, że w języku polskim brakuje takiej różnorodności słów i określeń.

Ciąg dalszy Tutaj.
Złota gąska - Jakub i Wilhelm Grimm

Złota gąska to wspomnienie mojego dzieciństwa. Niedawno odnalazłam na bibliotecznej półce stare wydanie z 1967 roku. Perełka z ilustracjami Jana Marcina Szancera. Biblioteczny egzemplarz jest zaczytany na śmierć- posklejany w środku i na zewnątrz. Miła pani Ewa – bibliotekarka, prosiła, by delikatnie obchodzić się z tym skarbem, bo to starowinka przecie, a nowego nikt wydać nie chce. Baśń jest o trzech braciach- dwóch mądrych i jednym głupim. I jak to w baśniach zawsze bywa – Głupi Jaś i tak najlepiej na wszystkim wyjdzie. Bo to on ma najpiękniejsze serce, to on ma szczęście, to jemu przypadnie ręka księżniczki. Jeśli ktoś się boi braci Grimm, to ta baśń jest zupełnie nieszkodliwa. Znam takie osoby, które nie przepadają za ilustracjami pana Szancera. My do nich nie należymy. Wraz ze starymi tekstami tworzą ciekawy klimat książki. Jako dziecko wypożyczałam wszystko jak leci właśnie ze względu na to nazwisko. Dziś wypożyczam albo kupuję dla swoich dzieci. I Szancer jak najbardziej przemawia do ich wyobraźni. Wprawdzie mały Mikołaj przez całe czytanie Złotej gąski podekscytowany wołał – KAKA (kaczka) – ale co tam – wyobraźnia dziecka chodzi przecież swoimi ścieżkami.

piątek, 07 sierpnia 2009
A przecież ja nie lubię złotego...

Mimo to sięgnęłam po "Złotego pelikana", a gdy mój zachwyt był mniej niż umiarkowany do ręki wzięłam "... Złotą Rękawicę".
Zapraszam :)
czwartek, 30 lipca 2009
Uwiedziona przez Chwina
Mam problem ze "Złotym pelikanem". Przeczytałam 3/4, a że zmieniałam miejsce pobytu odałam ksiażkę do biblioteki, by pożyczyć ją ponownie w nowym miejscu. Pożyczyłam, stoi już od tygodnia, a ja nie mam chęci do niej wrócić. Dlaczego?

Stefan Chwin pisze ładnym, bogatym językiem; jego powieść czyta się przyjemnie, owe bogactwo języka przykuwa uwagę, otwiera przed czytelnikiem horyzont miasta w powieści, tworzy wiarygodne postacie, uwodzi wręcz plastycznością i głębią słów. Ale mimo tego wszystkiego, nie mogę zmusić się do zainteresowania losami mężczyzny ze złotym pelikanem, który z szanowanego wykładowcy prawa na uniwersytecie staje się na własne życzenie kloszadrem. Kluczowym sformułowaniem jest tu chyba "na własne życzenie". Irytuje mnie ten bohater, mierzi i nie zachęca do tego, bym chciała poznać jego dalsze losy, bym drżała z niecierpliwości zastanawiając się: wróci do dawnego życia? Żyć będzie poza nawiasem tworząc sobie całkiem wygodna egzystencję? Popadnie w depresję i unicestwienie?

Nie interesuje mnie to. Po prostu...

Ale Chwina porzucić nie mam zamiaru. Dałam się uwieść :)

P.S. Przeczytałam już trzy kolory: złoty, czerwony, zielony. Ale, że na półce czekają kolejne kolorowe książki, nie mam zamiaru porzucać kolorowego czytania:)
 
1 , 2